niedziela, 10 kwietnia 2011

Jak rozpoznać diamenty i nadać im wartość brylantów

Jak rozpoznać diamenty i nadać im wartość brylantów.
Jak wydobyć z ucznia to, co w nim najlepsze?

Tak, jak wiercenia geologiczne odkrywają złoża, bogactwa naturalne, tak diagnoza edukacyjna pozwala na zdobycie informacji o predyspozycjach edukacyjnych ucznia, zorientować się jakie diamenty kryje w sobie.
Uczeń posiada wartości, na których można z jego udziałem, budować jego sukces, powodzenie, osiąganie wymagań, jego osobisty prestiż, a pośrednio dobry wizerunek szkoły.

Jedną ze ścieżek odkrywania diamentów jest praktykowanie oceniania sprawowanego na gruncie przyjętych przez szkołę kryteriów, wymagań.
Najwyższy stopień zachowania: wzorowy, zarezerwowany jest dla uczniów z charakterem.
Otrzymuje go ten, który spełnia określone przez szkołę wymagania na poziomie zbliżonym do ideału. Czy zawsze wymagania są dla orłów?
Spełnia, gdy: uczy się dobrze, poważnie traktuje obowiązki, swoim postępowaniem zdobywa sobie szacunek, sympatię, sukcesami w zawodach, olimpiadach kwalifikuje nauczyciela do nagród, dostarcza szkole punktów dla jej prestiżowego wizerunku w środowisku, osiąga status wzoru do naśladowania.

Czy taki uczeń budzi szacunek i zaufanie?

Na pozór banalne pytanie. Skoro spełnia wymagania, dał dowody, potwierdził swą klasę, to w czym problem?
W trakcie szkoleń, debat na ten temat, w wielu szkołach nauczyciele stwierdzali, że uczeń wzorowy zasługuje na zaufanie.

Po upewnieniu się, że uczeń wzorowy jest godny zaufania, stawiałem pytanie:
Czy taki uczeń, wzorowy, może zostać dowartościowany przywilejem, np. prawem do samodzielnego usprawiedliwienia swojej nieobecności w szkole,
z tytułu zaufania do osoby godnej tego zaufania?

To pytanie zostało zadane w wielu szkołach, na różnych poziomach edukacji.
I co?
Oczywiście, naturalnie odpowiedź brzmiała : Nie! Argumenty przeciw?
Uczniowi nie można wierzyć! Ufać … tak, ale nie wierzyć.
U większości nauczycieli występuje podejrzenie, że „przywilej ucznia zepsuje”, a nie wzmocni. „Jest za młody”.
Padały bardziej stanowcze protesty: co to nie, są nieodpowiedzialni,
niedorośli, „w głowie im się przewróci” , „będą nadużywali przywileju”.
Te stwierdzenia są niczym innym, jak podpiłowywaniem szczebli do kariery, wyrastania na kogoś!
W debacie przeciwników było wielu, a za wnioskiem przekonywała jedna, bądź w najlepszym razie dwie osoby, góra trzy.
Zwolennicy wniosku, to samotnicy. Proporcja z góry przesądza wynik głosowania.

W głosowaniach olbrzymia większość votowała przeciw!
Powszechna dezaprobata. Sprawa pogrzebana!

Czy przywilej demoralizuje czy dowartościowuje?

Panuje przekonanie, że uczeń uprzywilejowany nie będzie rozumiał zaszczytu, a honor nie wzmocni go ani duchowo, ani moralnie, ani też obywatelsko.



Gdyby zwyciężała aprobata, uczeń widziałby przed sobą wyzwanie, szansę zostania kandydatem do elity ludzi z klasą, z charakterem, osobowością szlachetną.
Dodatkowe uznanie stawia przecież uczniowi kolejne wyzwanie, rozbudza poczucia honoru, pragnienie potwierdzenia swojej klasy. On ma szanse wyrosnąć na człowieka z klasą!
Szkoła winna być tym zainteresowana, wesprzeć ucznia, okazać radość, dumę z jego osiągnięć i w ten sposób zachęcać pozostałych do pójścia w ślady liderów. Przecież istnieje zapotrzebowanie na ludzi z klasą. Realizowane są programy pn. „Szkoła z klasą”.

Pozwolę sobie na wyrażenie przekonania, że nauczyciele chcą rzekomo wydobyć z ucznia, co najlepsze.

Nic, tylko pozory pedagogiki. Jak można wychować ludzi z klasą, kiedy się nie chce dać im szansy na zahartowanie charakteru?
Nie wierzy się, że szlachectwo zobowiązuje, że duma, radość, honor, wzruszenie, umocnią szlachectwo, zamienią diament w brylant.
Nie wierzy się, że uczeń godnie będzie traktował wyróżnienie, które szkołę nie kosztuje, a na pewno może ją wzbogacić. Nauczyciele podejrzewają, że uczeń mógłby potraktować przywilej jako okazję do przekrętu.
Bez próby, z góry odmawiają uczniom honoru!

Najsmutniejsza refleksja wynika ze zdegradowania uczniów, nawet tych wzorowych, do kategorii byle jakości.
A skoro tak, to za co i komu i po co przyznają tytuły wzorowych uczniów, skoro nie idzie za tym autentyczne, szczere uznanie?
Prawda, że sprzeczność?
Jak przekonać uczniów, że nauczycielom zależy na tym, aby stawali się szlachetni, aby rozrastało się w nich, to co najlepsze w intencji przyjaznej edukacji.

W swojej praktyce pedagogicznej ( lata 70-te ub. wieku) w Szkole Podstawowej nr 5 w Tarnobrzegu rada pedagogiczna nadawała uczniom wzorowym ten przywilej. Nie zdarzyło się , aby uczeń zawiódł.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Rozróżnić dobro od zła…

Jak zdobyć , zdolność do rozpoznawania dobra od zła?

Nie łatwo odpowiedzieć.
W procesie wychowania w rodzinie czy w instytucjach jak przedszkola, szkoły, placówki wychowawcze najistotniejszym zadaniem dorosłych jest umożliwienie dziecku, uczniowi, wychowankowi zdobycia umiejętności dostrzeżenia różnicy w wartościach między naturą
dobra i zła oraz dokonywanie świadomego wyboru.

Zdobycie tej niezwykle ważnej umiejętności rozróżniania opierać trzeba na gruntownej wiedzy czym jest dobro a czym jest zło.
Zrozumienie natury dobra, zła nie może być powierzchowne, pozorne bądź uproszczone, dwuznaczne, koniunkturalne, oparte na literaturze niezrozumiałej dla współczesnych.

Interpretacja dobra i zła staje się bliska w odniesieniu do sytuacji z bezpośredniego środowiska uczestników., rozumiane jako przyczyna i skutek.
Dobro pojmowane rozumowo ale i odczuwane jako wartość sama w sobie cenna, pociągająca, dostarczająca przeżyć wyrażających się radością, pogodą ducha, przyjemnością, satysfakcją, odczuwanym spokojem wewnętrznym. Zauważanie, dostrzeżenie istnienia, posługiwania się dobrem przez podmiotu czyli osoby wymaga drugiego kroku wyrażającego się uznaniem, aprobowaniem, okazywaniem radości. W systemie oceniania oba kroki spełniają funkcje kryterium informacji zwrotnej.

Odnajdywać dobro, umacniać postawy przez aprobatę, naturalne wyróżnienie gestem przyjaźni, pozwala synowi, córce, wnukom, uczniom zorientować się, że wyrażanie aktywności, tego co robią jest przyjmowane z uznaniem, zadowoleniem, sprawia szczerą przyjemność również dorosłym.
Ważne jest doznawanie, odczucie przez dziecko w sobie siły dobra,
W dalszej kolejności rezultatów, przyrostu piękna.
Daleko jestem od nagradzania dobrych uczynków w postaci materialnej, ten kierunek postępowania doprowadzi do eskalacji i wynaturzenia.

Chodzi przecież o budowanie zrębów osobowości, która zdobywa solidne podstawy rozeznania się w sferze relacji interpersonalnych.

Uzasadnianie dobrych zachowań, to przecież kodowanie przesłanek motywacji. Osoba zna i rozumie powód dla którego zachowuje się poprawnie, godnie, honorowo, szlachetnie, porządnie. Moralne ego staje się dominantem decyzji, czynu-zachowania.
Interpretacja zachowania, postawy, wewnętrzny osąd sprawy prowadzi do rozróżniania dobra od zła. W budowaniu zrębów postaw na dobro, negację zła konieczna wydaje się samoocena podmiotu.

Przez samoocenę dokonujemy tego co w ekonomii nosi nazwę bilans, wyniku. Docieramy wówczas do sporządzenia korzyści i strat. Analityczne spojrzenie pozwala na dotarcie do przyczyn, „zasług” osobistego wkładu w bilans.
Może to bardzo pomóc budzeniu refleksji, zastanawianiu się nad pytaniem kto jest odpowiedzialny za efekty?

Podmiot musi zdobyć tak wiedzę, umiejętność oceny co jest złem.
Nie wystarczy klasyfikować i nazywać złem czyn, ale konieczne tak jak na przykładzie dobra niezbędne jest wyjaśnienie natury zła.

Nie podejmuję kwestii kary, ale problem natury dobra i zła.
Kara nie hamuje skłonności do czynu, może jedynie czasowo powstrzymywać, bo jej działanie jest krótkoterminowe.
Walka wewnętrzna musi się toczyć w myśli, uczuciach, rozumowaniu , dawać wskazówkę, radę, a przede wszystkim świadomość istoty zła
i świadomość osobistej odpowiedzialności.

Wówczas nawet dokonanie wykroczenia nie uspakaja, ale zostaje wewnętrznie osądzone i pozwala się cieszyć się z uczynku.
Sumienie może zostać chwilowo zignorowane ale ono nie pozwoli cieszyć się i dręczy wyrzutami, bo pojawiają się dzięki poznanej naturze dobra i zła. Ten mechanizm pomaga dokonywać wyborów, a nawet pomyłki, wpadki mogą się stać wzmocnieniem dobra, siłą charakteru.

Nie można odkładać oceny, aprobaty lub dezaprobaty na później tak dobra jak zła. Plastyka formowania duszy nie może być wystudzona, zakurzona. Rodzic, nauczyciel nie powinien odkładać swej życzliwości na później,
ale natychmiast podejmuje działanie dla poznania motywów.

Powtarzam rzecz nie w nagradzani czy karaniu lecz praktykowaniu przyjaźni przez pomoc dzieciom, uczniom w zdobyciu wiedzy o sztuce rozróżniania co dobre a co złe, dla ich szczęścia, piękna, poważania i szacunku.

niedziela, 21 listopada 2010

Co ja robię w radzie pedagogicznej?

Przez dziesiątki lat mogłem obserwować zachowania, postawy nauczycieli, ich stosunek do udziału w pracach organu szkoły pn. rada pedagogiczna.

Przez bardzo długie lata, jako dyrektor szkoły, pogotowia opiekuńczego czy wizytator kuratorium starałem się zmieniać relacje, podejście współpracowników czy kolegów dyrektorów do ważnego zadania, jakim jest praca rady pedagogicznej.

Najważniejsze, to jak wyrwać nauczyciela z bierności, powolności, statystowania, „odbębniania” obecności. Na pewno nie krytyką, czy umoralnianiem!

Obecnie, gdy szkoły i placówki otrzymały dużo samodzielności, szerokie pole do kreatywnego działania, tym bardziej staje się palącym problem twórczego udziału nauczyciela
w pracach rady pedagogicznej.
Nie będę przytaczał, jak przygotowuje się „na dziś” nauczyciel do zebrania, co ze sobą zabiera, aby nie „zmarnować” czasu. To jest tajemnica poliszynela. Mnie przecież zależy na ukazaniu wartościowych działań, a nie marnowaniu czasu, energii, potencjału, doświadczenia, nie zniechęcania do czynności.

Zależy mi na rozbudzenie poczucia wartości, znaczenia dla jakości pracy szkoły dobrego spełniania tych obowiązków.
Rozbudzeniu odpowiedzialności za decyzje, za postanowienia: uchwały, wnioski, wyrażane zgody, wydawane opinie, sensowne wykorzystanie czasu, który bezpowrotnie minie.
Wszak jest to mój własny czas, niejednokrotnie na zawsze utracony, w dobie, gdy wszyscy narzekamy na jego ucieczkę, brak. Chodzi właśnie o to, aby w codziennej nauczycielskiej pracy nie zostawało nam gorzkie poczucie smaku edukacji.

W zebraniu, w obradach są jakby dwie strony: dyrektor – przewodniczący obradom i nauczyciele, uczestniczący w ich przebiegu. Dwa organy – dwa w jednym.
Obie strony w równym stopniu odpowiadają za efekt.

Przygotowujący zebranie ma przemyśleć porządek obrad, listę spraw do rozstrzygnięcia, podjęcia ważnych decyzji, opracować uzasadnienie propozycji w formie źródłowej, opinii komisji, projektu dla zdobycia przychylności członków, przekonania ich o sile racji, interesie szkoły. Do tych działań dyrektor ma możliwość zaangażowania sojuszników, skorzystania z ich argumentów, pomysłów, wzbogacenia koncepcji, potwierdzenia, że dobro szkoły leży na sercu wielu osób.

Strona druga – nauczyciele, dobrze znają problem, zapoznali się z materiałami, wyrobili sobie zdanie, mają pogląd na sprawę i przekonanie co ważne, a co nie, są przygotowani do wyrażenia swego zdania w dyskusji i oddania głosu w toku decyzyjnym za lub nie.

Czy tak wypełniam swoją rolę członka rady pedagogicznej?
Wstrzymywanie się w sprawach organicznych szkoły, to asekuracja mająca pokryć nieprzygotowanie się do obrad, czasem nieznajomość spraw usprawiedliwiona z tytułu dłuższej nieobecności w pracy.

Decyzje rady pedagogicznej mają ścisłe przełożenie na jakość pracy, trafność decyzji, wybór rozwiązania, unikanie pozorów, błędów. Każdy wniosek zgłaszany w czasie obrad nie może zawierać intencji, życzenia, lecz cel, zadania, kryteria sukcesu, oczekiwane zmiany, wykonawców, wreszcie termin realizacji, ocenę wykonania, uzyskane osiągnięcia zakładane
w celach podjętej decyzji. Niezbędne jest rozliczenie się z zadań, wskazanie korzyści, danie odpowiedzi na pytanie: co one przyniosły? Ważne wreszcie jest także to, jaki był wkład, udział
w sukcesie tych osób, którym powierzono wykonanie.

Warto racjonalnie, skutecznie, trafnie działać, bo to nam oszczędza czas, przynosi poczucie dobrze spełnionego obowiązku, pokazuje uczniom, jak my nauczyciele działamy. Swoim przykładem uczyć innych, to najbardziej przekonywujące postępowanie. Mam osobisty sukces, przekonanie, że nie wykonywałem roboty nikomu nie potrzebnej!. Dla mego zdrowia, to odczucie jest zbawcze!

Zrób tak, aby inni chcieli cię naśladować!

21 listopada 2010 r. Jan Grandys

wtorek, 9 listopada 2010

Pokaż mi swą twarz

Moi Drodzy,
przepraszam za paromiesięczne milczenie. A stało się to z powodu wykrytej w marcu choroby oka pod nazwą AMD. W rezultacie utraciłem zdolność widzenia tekstu, pisania, prowadzenia samochodu. Otaczającą rzeczywistości mogłem oglądać w wersji obrazów Picassa.

Na szczęście zastosowane leczenie przez lekarzy Akademii Medycznej w Lublinie pozwoliło mi odzyskać sprawność widzenia i powrócić do aktywności chociaż ograniczonej. Sądzę, że pozytywny rezultat mogę przypisać pomocy przyjaciół z Pekinu, którzy przysłali mi lek ziołowy w postaci okładów na oczy. Bardzo jestem szczęśliwy z obecnego stanu, chociaż mam świadomość, że walka z chorobą nie jest zakończona i ona też nie powiedziała ostatniego słowa. Ważny jest efekt, progres pozwalający na bardziej aktywne życie.

Dzięki poprawie mogę powrócić do refleksji „Przyjazna edukacja”
i przedstawiam Państwu tekst pt. ”Pokaż mi swą twarz”

Pokaż mi swą twarz ….


Wejście do klasy, powitanie uczniów, to pierwsza scena roli nauczyciela mającej się rozegrać sztuki scenicznej pod nazwą lekcji. Rzut oka ucznia wystarczy aby zorientować się kto i z czym wszedł tam , gdzie i ja jestem. Niewidzialna iskra przeskakuje od nauczyciela do ucznia. Sygnał, który może budzić bardzo mieszane uczucia. Doznania przykre i takie jak uspakajanie, radość, nadzieję radości .

Życzliwy rzut oka, ciepły gest, uśmiech nauczyciela rodzą ciepło, dobre nastawienie, odczucie bezpieczeństwa, oczekiwania na powodzenie. Nauczyciel sprawia to swoim wejściem, pierwszym słowem, gestem, mimiką, dając zebranym sygnał, że przyjście i spotkanie z nimi sprawia mu radość, że czuje się dobrze w ich gronie.
Wytworzenie sprzyjającej atmosfery do wysiłku stanowi zadatek, kapitał ważny dla obu stron, aktywny potencjał energii niezbędny w obliczu czekających zadań do zrealizowania aby osiągnąć cele.

Uruchomienie gotowości do współpracy, zaproszenie do wysiłku, tworzenie klimatu to nie tylko zasada pedagogiczna, zalecenie czy nakaz ale szlachetność dorosłego, dany wzór do naśladowania, humanistyczny stosunek do ucznia, człowieka chociaż małego.
Zaangażowanie się ucznia w proces lekcyjny, w swoje czynności, skupienie się, wytężenie umysłu, woli, wykorzystanie własnych sprawności dla rozwiązania zagadnienia, jest możliwe w atmosferze akceptacji wymagań. Sukces nie narodzi się w sytuacji zagrożenia, lęku, paraliżu woli, niechęci, negatywnego stosunku do proponowanych czynności.

Przyjazna edukacja ma swe korzenie w przyjaźni do ucznia.

sobota, 17 kwietnia 2010

Sztandar czy Statut?


Dwie świętości.

Sztandary, symbole idei „ Bóg ,Honor, Ojczyzna”, świadkowie nie tylko chwalebnych czynów, znaki pod którymi gromadzono się, stanowią dzisiaj oprawę uroczystości państwowych, religijnych, lokalnych szkolnych.
Sztandary szkolne zawsze obecne podczas ceremonii zaślubin uczniów ze szkołą, nadają mony emocjonalny wyraz szczególnie w momencie składania przyrzeczeń, przysięgi na progu kariery a także w chwili pożegnania.
W myśl tradycji szkolnej kontynuowany jest ten ceremoniał na każdym etapie rozpoczynania kariery szkolnej ucznia, oraz w chwili rozstania.

Składając przyrzeczenie uczniowie, studenci wypowiadają słowa przysięgi zawierające wzniosłe maksymy, złożone z pięknych słów, towarzyszą tef chwili wzruszające akcenty takt werbli, melodia hymnu, postawa na baczność, powaga twarzy, odświętność strojów wszystko tworzy atmosferę zapadającą w serce.

„Ślubuję być dobrym i solidnym uczniem, dbać o dobre imię klasy i szkoły, nie sprawiać przykrości rodzicom i wychowawcom, dostarczać im jak najwięcej powodów do zadowolenia, robić wszystko, by wyrosnąć na dobrego i mądrego człowieka.” oto tekst dla pierwszaków w szkole podstawowej–
„ …dochować tradycji, wierności liceum i zasadom. Ślubuję!? - taki gromki okrzyk rozległ się Liceum … szkole jednej z najstarszych w Polsce i jedną z lepszych w naszym mieście.
Gimnazjum , ślubuję:
”- przyjmować darowaną mi wiedzę, utrwalać ją i poszerzać tak, aby zwielokrotniła moją wartość i pozwoliła bez lęku pokonywać kolejne stopnie edukacji,
- współtworzyć i szanować tradycje mojej szkoły, głosić jej dobre imię, gdziekolwiek mnie los zaprowadzi,
- pielęgnować w sercu wartości, takie jak pracowitość, patriotyzm i humanitaryzm, jakimi zasłynęła w świecie patronka naszej szkoły,
- tak w szkole, jak i poza nią zachowywać się w sposób uczciwy, godny, nieprzynoszący ujmy imieniu ucznia, obywatela, Polaka,
- zaufać nauczycielom, jako tym, którzy niosą wiedzę, uczą rozumieć świat i pomagają wybrać najwłaściwszą z dróg wiodących w przyszłość,
- pomagać słabszym, pokrzywdzonym przez los kolegom, mieć odwagę realizować własne marzenia.”
„Ślubujemy nie odurzać się”. Studenci politechniki ślubowali podczas wczorajszej inauguracji roku akademickiego, że będą się powstrzymywać od zażywania środków odurzających. To nowość w rocie ślubowania.

Ślubowanie szkolne są wzniosłe ale intencyjne, bez powołania się na ściśle określone źródło, autorzy definiują treści indywidualnie, kładąc nacisk na ważne treści, zasady, ale dotkliwie pomijając respektowanie prawa. Zainteresowanie dotrzymaniem słowom roty kończy się wraz z uroczystością. Na ogół nie wraca się do zobowiązania, nie dokonuje się refleksji nad słowami poręczonymi własnym honorem. Kiedy absolwenci odchodzą ze szkoły, uczelni składają kolejny raz słowa ślubowania i znowu zaciągają honorowy kredyt a spłata staje się prywatną sprawą uczestnika w jego życiu.. I tak biegnie ta tradycja w patosie, kadzidle napuszonych uroczystości.

Rota nie zawiera odwołania się do dokumentu szkolnego, zawierającego prawa ucznia, obowiązki, jakim jest statut czyli szkolna konstytucja.
Sięgnięcie do statutu wskazuje uczniowi, że w szkole prawa są spisane, dostaje wskazanie gdzie ich może szukać, gdzie określono jego obowiązki, kto jest autorem postanowień, nie ktoś nieznany ale społeczność szkolna : nauczyciele, uczniowie oraz rodzice, bo projekt był opracowany z udziałem uczniów, rodziców, opiniowany i uroczyście uchwalony.
Ten dzień, jako dzień konstytucji szkolnej może znaleźć się w kalendarzu uroczystości aby, mieć sposobność do refleksji zgłębienia, zgłoszenia projektu poprawek, zmian

W dorosłym życiu gdy zawierane są małżeństwa, podczas rekruckiej przysięgi, nominacji w wojsku, przy obejmowaniu mandatu radnego posła senatora, najwyższych funkcji państwowych, pojawiają się odwołania do Pisma Świętego, Konstytucji - symbole prawa pieczętujące gotowość dotrzymania zobowiązań wobec siebie państwa, narodu.
Dawane sobie wzajemnie zobowiązania, przyjmowanie godności odbywa się pod presją odpowiedzialności wobec praw boskich, społecznych.

Nie ujmując piękna uroczystości ślubowania uczniów na sztandar bezsprzecznie wydaje się bardziej pożyteczna przysięga na statut a więc konkretne normy, zasady określające porządek w szkole, pozycje ucznia wobec prawa.

sobota, 3 kwietnia 2010

WESOŁYCH ŚWIĄT !

Czy zręby demokracji tworzy szkoła?

Uczeń przychodzi do szkoły w określonym celu. Po naukę, dobre maniery, wzory, różnorakie umiejętności, możliwości własnego rozwoju, po to jest szkoła!

Edukację rozpoczynamy się od niekłamanego entuzjazmu dla szkoły, nauki, nie zupełnie uświadomionej wielkiej nadziei na coś fajnego.

Na pewno nie od razu uczeń uświadamia sobie cel własnej edukacji ale chciałby zaspokoić swą naturalną ciekawość świata, zdobyć umiejętności, w tym też rozumienia siebie, mieć jak najwięcej dobrych wspomnień, zaprzyjaźnić się, robić z sensem pożyteczne czynności, umieć radzić sobie, rozumieć otaczający świat, przeżyć , doznać aby móc wracać czasów ze szkolnej ławy..

Co może szkoła dać uczniowi?

Od klasy pierwszej uczeń wchodzi w grupę, zespół uczniowski, najmniejszą komórkę społeczną w szkole. Nie jest to chwilowy stan ale okres kilku letni, najdłużej w podstawówce , bo sześć lat. Społeczność szkolna rządzi się prawami zbliżonymi do grup makrospołecznych.

Do wychowawcy należy wczesne wspomaganie rozwoju uczniów, nabywania przez nich umiejętności obywatelskich, w tym rozumienie prawa, powinności społecznych. Uczeń formalnie zostaje członkiem społeczności, spotyka się powinnościami, poznaje i zaczyna rozumieć obowiązujące prawa, wchodzi w relacje interpersonalne z rówieśnikami, dorosłymi, zwierzchnikami, partnerami.

Przynależność do grupy rodzi możliwości sprawowania różnych funkcji, zadań, nabywani praw ale też odpowiedzialności za zobowiązania, zaszczyty, funkcje.

Uczeń powinien otrzymać klarowne wskazówki, czego się od niego oczekuje, co go czeka z przyjęciem do grona społeczności a czego oczekują jego wyborczy i wychowawca.

Pierwszy etap obywatelskości to sposobność na formowanie świadomości obywatelskiej u ucznia pod warunkiem jego aktywnego udziału. Ten aktywny udział winien być kierowany przez wychowawcę. To za jego inspiracją są tworzone sytuacje pozwalające uczniowi na:

Poznawanie obowiązującego w szkole prawa,
Na tworzenie prawa, ładu, porządku w obszarze klasy, szkoły,
Uczestnictwo w określaniu kryteriów do oceny zachowania, nagród, pochwał,
Wypracowywanie norm obowiązujących w klasie, szkole,
Ustaleniu zasad oceniania wybranych przez siebie przedstawicieli,
Współokreślanie kompetencje , odpowiedzialność,
Wybór kandydatów do funkcji, decyduje w wyborach,
Uczy się przygotowywać swój program wyborczy, prezentować go ogółowi,
Podejmuje próby oceniania swoich osiągnięć, dokonań,
Uczy się dyskutować, wyrażać swoje opinie, uzasadniać poglądy, bronić ich na forum grupy, zgromadzenia klasowego ( ateńskie zgromadzenia ludowe),
Zdobywa wrażliwość społeczną,
Podejmuje inicjatywy uchwałodawcze, zdobywa doświadczenie legislacyjne, dostrzega , że on sam jest źródłem prawa ( demokracji).

Uczeń może nabyć kompetencje obywatelskie dzięki wychowawcy serio traktującego podopiecznych, rolę szkoły jako miejsce i czas krzepnięcia postaw obywatelskich u uczniów.

Jeśli uczeń nie uczestniczy w podejmowaniu decyzji, które jego dotyczą tak bezpośrednio czy pośrednio to e decyzje są dalekie, nie rozumiane i traktowane jako obce, nie mają charakteru obowiązującego osobiście.

Do wyboru : aktywność , kreatywność, czy bierność i mierność?

Przyjaźnie nastawiony wychowawca i potrafiący działać wniesie w życie zespołu uczniowskiego twórczy ferment, który zaowocuje rozwojem świadomości i umiejętności obywatelskich niezbędnych w publicznym działaniu dla dobra małej ojczyzny czyli społeczności klasowej w myśl zasady od bliskiego do dalekiego. Pierwsze i następne relacje, doświadczenia, przekonania zależą od wychowawców

Dalszy etap to kształtowania obywatela, zdobywania ostróg obywatelskich powinna być działalność w Samorządzie Uczniowskim. W sposób naturalny uczeń staje się członkiem społecznego organu szkoły, tak spostrzega jego obecność ustawa o systemie oświaty z 7października 1991 roku.

Jak skorzysta z przywileju i jaką odegra rolę w życiu szkoły zależy od dorosłych czyli nauczycieli na czele z dyrektorem, zależy od rady pedagogicznej, ale też i rodziców...

Sposób traktowania ucznia, jego praw, jego opinii, racji, samodzielności buduje w nim świadomość swej roli, pozycji, poczucie partnerstwa, uczy działań, przekonuje czy stosunek do niego można brać na serio czy to, tylko naprawdę pozory, fikcja.

Wszyscy uczniowie tworzą samorząd wybierają, każdy może zostać wybrany, może sprawować funkcje klasowe, ogólnoszkolne, ma formalnie zagwarantowany wpływ na sprawy szkolne. Jak ważne jest spełnienie pierwszego warunku, edukacji początkowej na poziomie klasy.

A faktycznie?

Pytanie czy szkoła, na różnym poziomie edukacji, stwarza uczniom szanse na zdobycie podstawowych umiejętności publicznego działania, dorosnąć do roli lidera, zdobyć przekonanie o prawdziwości demokracji na gruncie praktyki ?

Jak uczeń wchodzi w pełnienie ról, poza formalnym wyborem a nawet narzuceniem obowiązków?

Obserwując w szkołach informacje o działaniach uczniowskiej władzy w formie publikatorów (gazetki samorządów, internetowe strony) na ogół spotyka się zamieszczany imienny wykaz przedstawicieli ogółu uczniów i nazwy pełniony funkcji, nazwy imprez przypisanych SU..

Konia z rzędem temu, kto dowie się jak tak naprawdę społeczny organ władzy szkoły odciska swój ślad w życiu szkoły.

O czym decydują, współdecydują, czy wysłuchują ich, liczą się z ich zdaniem dorośli, zasięgają ich opinii, czy zdanie samorządu jest respektowane przez wyborców, elektorat?

Chodzi o to czy samorząd jest partnerem czy „ministrantem”, którym wysługują się dorośli?

Opinia, zdanie uczniów wobec propozycji regulacji prawnych ich dotyczących ma wymiar obywatelskiej edukacji, nauki stanowienia prawa. Jeśli o mnie decydują inni bez mego udziału


Powtórzę, jeżeli nie uczestniczę w decyzjach mnie dotyczących to ich respektowanie jest mi obce. Prawo wpisane w statut jest martwe gdy zostaje narzucone, gdy podmiot demokracji obywatel zostaje pominięty, gdy nikt nie pyta obywatela co on sądzi, jakie są jego oczekiwania, czy przymierzane rozwiązania są mu bliskie, naprawdę zgodne z jego wiedzą, potrzebami, są oczywiste i aprobowane.

A może tylko uczy o demokracji a nie uczy demokracji

Okazywanie przyjaznego nastawienia do uczniów to efekt własnej koncepcji pedagogicznej opartej na sercu, głębokim przekonaniu o szansach jakości zdobycia wykształcenia na każdym poziomie edukacji, hołubiącemu wierze w możliwości ucznia.

Świadomie czy nieświadomie zaniedbanie ucznia, dziecka, partnera jest i będzie formą przemocy wobec drugiego człowieka. Odcienie przemocy, zależą od tego czy ten człowiek jest duży, silny, dorosły, młody , stary, czy jest to maleńkie dziecko lub już starsze w przedszkolu, szkole.